Forum sklepu internetowego…

Nasze wypadki
T#52025
Facebook
b.sz poziom 3
Lokalizacja: Warszawa
#351789 29.10.2009 10:10:26
Czy mieliście kiedyś jakiś wypadek z fajerwerkami ?

Ja na całe szczęście nie. Jedynie zdarza mi się w sylwestra poparzyć sobie lekko kciuk od zapalniczki czy palącego się lontu.
No i takie inne zdarzenia, to przewracające się wyrzutnie ale te na szczęście krzywdy nikomu nie zrobiły.
xender poziom 4 Administrator 
Lokalizacja: Opacz/Konstancin/Warszawa
#351853 29.10.2009 11:05:08
Temat bardzo dobry !
Będziemy mieli skalę ... wypadków ( o ile takie były )

hmm ... Przez te poparzone palce to nie mogę spać oczko Za każdym razem jak odpalam (cokolwiek) a robię to praktycznie codziennie MUSZĘ oparzyć się w palec . A dlaczego ? ? ? Bo nie jestem w stanie wyciągnąć konstruktywnych wniosków. Zawsze zapalam lont MINI BIC`em . Wiadomo najmniejsza zapalniczka na rynku pan zielony I co ? I jak się oparzę to się zarzekam że to ostatni raz i że zaraz ją wywalę. Przychodzi następny dzień ...
Wychodzę coś odpalić ... szukam ognia szukam szukam i co i znowu ten CHOLERNY BIC zdziwiony
Myślę sobie - Spokojnie podpal ostrożnie to sie nie oparzysz .
i ?!
- *&%(#%^@@#&%^@_#@*& znowu to samo
Tak ja spojrzałem na to teraz z boku to jestem takim SYZYFEM PROMETEUSZEM pan zielony
Chyba muszę zainwestować i kupić sobie jakąś dłuższą zapalniczkę ( najlepiej żarową )
Wypadki w następnej wiadomości



Strzelam ze wszystkiego ... z czego mogę oczko
b.sz poziom 3
Lokalizacja: Warszawa
#351957 29.10.2009 13:48:09
O, a mi się przypomniała taka sytuacja z sylwka...
Jest kilka minut po północy już nowego roku, stoję z rodzicami i znajomymi na podwórku i podziwiamy moje fajerwerki. Wiadomo jak to po północy w nowym roku, fajerwerki są dosłownie wszędzie, a zwłaszcza u mnie na osiedlu cool
No i stoimy sobie, ja odpalam, oglądamy i tak w kółko bardzo szczęśliwy Aż tu nagle nie wiadomo skąd, eksploduje dosłownie nam nad głowami fajerwerk. Okazało się, że oczywiście jakiś kretyn puścił po ziemi rakietę, czy co innego i sru w nas. Na szczęście skończyło się na poprzypalanych kurtkach i krótkim ogłuszeniu.
Jak widać, wcale to nie z naszej winy może stać się wypadek. Czasami my możemy być bardzo ostrożni przy odpalaniu, ale znajdzie się taki jeden idiota z drugim i nieszczęście gotowe.
velibrum poziom 1
Lokalizacja: Lublin
Ilość edycji wpisu: 1
#364857 14.11.2009 17:05:54
Hm, właściwie to nie miałem jako takich wypadków. Nie polecam tylko lontów 3mm, ponieważ one sypią najwięcej iskier również przy zapłonie, przez co paluchy można trochę przypiec.

Poza tym może nie wypadki, co wpadki pirotechniczne wesoły Ale o tym nie będę opowiadał. Chociaż jest o czym wesoły O tym jak 50 % towaru na pokazie nie wypala jęzor albo co ciekawego się z rzeczy niepożądanych zapala w trakcie pokazu.
wpis edytowany 14.11.2009 17:06:54
play28
Lokalizacja: Warszawa
#395889 26.12.2009 15:48:06
trudno nazwać to wypadkiem lecz idiotyzmem.

Wychodzę z psem wieczorem na dwór i idę między blokami. Nagle niedaleko mnie ok 15-20 metrów wybucha wielka czerwona kula z jakiegoś moździerza! kurtke mi przypaliło pies musiał jechać do weterynarza bo był ogłuszony i nic nie słyszał i był prawie pół martwy.

Inne sytuacje, np takie że moi koledzy po prostu rzucają petardy (picollowki) do stawu gdzie są kaczki i jak im mówie by nie rzucali to słysze tekst "a co ty, obronca praw zwierząt jesteś?!".

na szczęście, ja takich rzeczy nie robiłem , nie robie i nie zamierzam robić jęzor
doim
#690315 27.04.2011 07:39:19
Ja miałem tak że piałem dużą petarde jakąś zieloną (mniejszą od achtunga oczywiście xD) i jak się zapala to na 2-3 cm leci płomień gęstych iskier i przypadkiem zapalniczke to mi zjarało i wybuchła mi w ręku ale na szczęście było troszke gazu! Obrażenia :
Poparzona dłoń
Zdarta (kawałeczek) skóra z drugiej ręki bo była blisko zapalniczki

Więc naprawde lepiej odchodzic szybko i zapoznać się jak petarda daje płomien itp.

Pozdro doim
Mlody_pirotechnik
Lokalizacja: Czarnów
#694034 04.05.2011 21:21:03
Jak jeszcze byłem kompletnie niedoświatczny to zostao mi kilka petard z karabinku (często się odrywają). Wtedy nie wiedziałem że to od karabinku. Wybuchła mi w ręce, lecz na szczęście była tak słaba że ledwo co poczułem. No i raz zrobiłem proch kapiszonowy i odpalałem go młotkiem. Rozsypywałem go w małych ilościach na kamieniu i waliłem. Później nasypałem ciut za dużo: przez godzinę dzwoniło mi w uszach. No a tak po za tym to było kilka sytuacji że butelka z rakietą(własnej roboty)się przewróciła i poleciała w moją stronę.
Nasze wypadki
T#52025
Facebook
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · TestHub.pl · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!